Wpływ stresu na strukturę mózgu, czyli o tym, dlaczego powinniśmy chronić dzieci

Neuropsycholog Rick Hanson pisze w swojej książce o wpływie stresu i strachu na rozwój dziecięcego mózgu. Im częściej dziecko jest pod wpływem stresu, tym częściej wzrasta w jego mózgu zapotrzebowanie na adrenalinę, kortyzol czy noradrenalinę, a to z kolei prowadzi do wytworzenia trwałych śladów neuronalnych.

Rick Hanson

„Z upływem czasu negatywne doświadczenia w jeszcze większym stopniu uwrażliwiają ciało migdałowate, na to, co negatywne. Autor wyjaśnia też, że efektem pojawienia się kortyzolu jest nadmierne pobudzenie, a następnie osłabienie. Kortyzol uszkadza też hipokamp, niezmiernie ważną strukturę biorącą udział w procesach uczenia się.
To, że stres i strach szkodzą zdrowiu i utrudniają naukę, wiemy od dawna. Dziś neurobiolodzy i neuropsychologowie potrafią wyjaśnić przebieg tego procesu. Wiemy już, dlaczego niektórzy dorośli są nadmiernie podejrzliwi i nieustannie czujni, dlaczego wszędzie widzą zagrożenie. Strach i stres wpływają na strukturę mózgu, a więc również na sposób percepcji i funkcjonowanie w życiu. Wiemy, jak zmienia się mózg pod wpływem adrenaliny, kortyzolu i noradrenaliny, a jednak szkoły wciąż pozostają miejscem, w którym stres i strach są na porządku dziennym. Wiemy już dostatecznie dużo, a jednak niczego nie chcemy zmieniać. Dlaczego uważamy, że porównywanie i ocenianie dzieci większą wartością niż ochrona zdrowia dzieci? Dlaczego tak mało mówi się o wpływie stresu i strachu na rozwój mózgu?
„W ciele migdałowatym znajdują się nawet pewne szczególne obszary, które zapobiegają ‘oduczaniu‘ się strachu, zwłaszcza tego nabytego wskutek doświadczeń z dzieciństwa.” Rick Hanson „Szczęśliwy mózg”

Comments ( 19 )
  1. Agnieszka

    Niewielka dawka stresu jest korzystna. Działa dopingująco, mobilizująco, dodaje skrzydeł, pozwala przenosić góry, działać. Gdy jednak przekroczy pewien poziom, wpływa negatywnie na zdrowie. Jakie są konsekwencje przeżywanego stresu? To są: zaburzenia pamięci, zaburzenia koncentracji, trudności kontroli emocji, ciągłe zmęczenie, problemy zdrowotne, wzrost częstotliwości podejmowania działań ryzykownych i uzależniających. Jak uchronić dziecko przed nadmiernym działaniem stresu?
    Przede wszystkim rodzice powinni wspierać swoje dziecko, pocieszać. Dziecko uczy się, w jaki sposób reagować i znosić stres. Skuteczny sposób na stres to również ćwiczenia fizyczne, łagodzą go i poprawiają nastrój.

    • Marzena Żylińska Post author

      Czy szkoła powinna być miejscem, w którym dzieci przeżywają stres, czy powinna je przed stresem chronić? Że jest bardzo szkodliwy, że może nawet zrujnować zdrowie, dziś już wiemy.

  2. Aleksandra

    Rodzice od najmłodszych lat fundują swoim dzieciom, czasami nieświadomie, życie w ciągłym stresie i strachu. Zamiast własnym przykładem pokazywać, że świat jest piękny, tylko wymagają, aby właściwie zachowywały się, dobrze uczyły się czy były grzeczne. Wciąż stawiają przed nimi coraz wyższe poprzeczki, które wzbudzają w nich lęk, poczucie winy i smutek. Następnie szkoła, która przepełniona jest wymaganiami, zakazami i ocenianiem. Wszystko to wpływa na kształtowanie ich mózgu. Mózg jak już wiemy jest bardzo plastyczny, daje się ukształtować różnymi doświadczeniami. Jeżeli będziemy koncentrować się na dobrych sytuacjach i wydarzeniach, wtedy mózg będzie nadawał na pozytywnych falach, będzie nastawiony na swobodny i bezpieczny rozwój.

    • Marzena Żylińska Post author

      Pani Olu,

      zgadzam się, że wiele osób (rodziców i nauczycieli) nieświadomie funduje dzieciom dzieciństwo pełne stresu. Co zrobić, by osoby zawodowe zajmujące się wychowaniem i edukacją nie mogły podchodzić do swoich zadań bez odpowiedniej świadomości i wiedzy. Po w edukacji, jak w medycynie, powinna obowiązywać zasada „Primum non nocere.”

      • Aleksandra

        Pani Marzeno,
        zgadam się, że taka zasada powinna obowiązywać również w edukacji. W związku z tym uważam, że takie osoby przed podjęciem nauki na studiach powinny być poddawane jakimś „testom…, analizom…, badaniom…”, które zweryfikowały by ich predyspozycje do wykonywanego zawodu, a w czasie studiów winny mieć więcej praktycznych zajęć, natomiast po podjęciu pracy nauczyciel powinien mieć swojego mentora, opiekuna, tutora, który pomagał by mu w podejmowanych działaniach. Jednak każdy człowiek, który myśli o pracy nauczyciela powinien sam odpowiedzieć sobie na pytanie: „dlaczego chce pracować w szkole…”, bo nauczyciel to zawód i powołanie, to zdolności wrodzone i wyuczone, to odpowiedni zbiór osobowości i temperamentu, to umiejętność poświęcania się dla dobra innych osób, to miłość do dzieci… .

  3. Dorota Burska

    Myślę że wszystkiego od razu nie zmienimy, ważne jest żeby dzieci wspierać w nabywaniu umiejętności radzenia sobie w sytuacjach trudnych i stresujących.

  4. Alicja Milewska-Wycinka

    W szkole znajdziemy nauczycieli, którzy bardzo chętnie angażują się w nowoczesne metody nauczania i są gotowi by zmieniać styl swojej pracy ale znajdziemy również nauczycieli, którzy nie chcą zmian, boją się ich. Jest wiele powodów dlaczego tak jest, jednak teraz sobie myślę, że może ta druga grupa nauczycieli ma strukturę mózgu, która była częściej poddawana działaniom kortyzolu i adrenaliny. To wiele tłumaczy…

    • Marzena Żylińska Post author

      Pani Alicjo,

      z pewnością wzorce wychowania, jakie wynieśliśmy z domu, ale i ze swoich szkół, mają duży wpływ na to, jakimi jesteśmy nauczycielami. U wielu nauczycieli obserwuję tzw. „ton nauczycielski”. Nie ma w nim nic miłego i nikt by nie chciał, by ktoś zwracał się do nas w ten sposób, a jednak wiele osób mówi tyn tonem do uczniów i nawet tego nie zauważa. Bo jak mówi Knausgard, „Tego, co widzimy zawsze, nie widzimy nigdy.”

  5. W tym przypadku mam dobrą nowinę. Nie trzeba zmieniać całgo systemu edukacji i edukować nauczycieli by osiągnąć pożądany efekt (oczywiście byłoby cudownie wyeliminować stresujące otoczenie i elementy ze szkoły, ale póki nie ma takiej możliwości trzeba działać trochę na około). Możemy uczyć bezpośrednio nasze dzieci jak sobie radzić ze stresem, jak reagować na niemiłe komentarze, jak stawać asertywnie w swojej obronie etc. Polecam np. techniki uważności – zmieniają dzieci i ich podejście do życia. Perspektywę, okulary przez jakie widzą świat.

  6. Beata M.

    Mam wrażenie, że ta wiedza jest niestety „niszowa”. Na pewno powinna być wykładana na studiach pedagogicznych. Do czynnych już nauczycieli najłatwiej byłoby dotrzeć poprzez szkolenia Rad Pedagogicznych, należałoby wystosować ofertę do szkół. Jednak szkolenia te powinny być prowadzone przez osoby kompetentne- pamiętam szkolenie pt. Neurodydaktyka ( do jego wyboru zachęciłam koleżanki) prowadzone przez pracownika KPCEN z Torunia, które okazało się kompletną klapą. Na szczęście dla mnie, nie uczestniczyłam w nim przed podjęciem studiów podyplomowych, bo nie wiem, czy nie zmieniłabym kierunku. Jeżeli chodzi o dotarcie rodziców, to pewnie na początek jakaś kampania społeczna w mediach, a później kompetentni, doinformowani nauczyciele. Trochę zakrawa to na rewolucję, ale myślę, iż inaczej się nie da, należy wszelkimi sposobami docierać do rodziców i nauczycieli, trzeba po prostu „neurodydaktycznie” wzbudzić zainteresowanie i świadomość, że coś takiego jak Neurodydaktyka istnieje i jest bardzo ważne dla nas, dla naszych dzieci, wnuków, żeby nie powiedzieć dla ludzkości.

  7. Hania

    Coraz więcej mówi się, że stres jest szkodliwy, ale mam wrażenie, że większość nie uświadamia sobie jak niekorzystnie zmienia mózg. Nie wszyscy nauczyciele i rodzice zdają sobie sprawę, co wywołuje stres. Dla każdego dziecka stresem może być coś innego. Czasami to nie muszą być groźby i słowa, może jakieś spojrzenie, gest, odebrane przez dziecko jako brak akceptacji. Trzeba uważnie obserwować dzieci i patrzeć jak reagują na nasze codzienne zachowanie. Sama kilka razy złapałam się na tym, że coś powiedziałam, a dzieciak zrobił wielkie oczy i możliwe, że się wystraszył. Teraz, w takich sytuacjach rozmawiam z dziećmi i tłumaczę o co mi chodzi, po prostu to „przegadujemy” ( dzisiaj Ania, moja bardzo pilna uczennica nie zrozumiała do końca zadania i nie udało jej się go dokończyć. Podeszła z zeszytem ze łzami w oczach. Pogadałyśmy o tym, co czuje, co by zmieniła, gdyby robiła takie zadanie jeszcze raz, czy już wie co należało zrobić i czy następnym razem przy podobnym zadaniu umiałaby sobie już poradzić. Odeszła z ulgą i z uśmiechem… może o to chodzi?
    Myślę też, że rodzice często „chroniąc” dzieci przed jedynką i stresem z tym związanym fundują im „stres chroniący przed stresem”, nauczyciele chyba podobnie, ale nie robią tego specjalnie, tylko niechcący. Znane chyba są słowa: uczcie się, bo nie zaliczycie, pracujcie systematycznie, bo potem nie nadrobicie, bo nie zdacie itp. Od wielu lat żyjemy wpisani w ten system i najważniejsze, a równocześnie najtrudniejsze, to przestawić sobie to w głowie, umieć oderwać się od starych nawyków… trudne, ale próbować warto…

  8. Martyna

    Istnieją nauczyciele, rodzice, ogólnie rzecz ujmując dorośli, którzy nie dostrzegają innego sposobu motywowania ucznia, zdyscyplinowania grupy, jak tylko wywołać strach. Kij i marchewka, ocena, pochwała nagana,.. inne sposoby wymagają odrobiny kreatywności, chwili refleksji, a przede wszystkim zmiany w sposobie myślenia, o sobie, o dziecku, o sposobach pracy. Wiedza pomaga zmienić myślenie.

  9. Marlena Wasilewska

    Po przeczytaniu artykułu i odnoszących się do niego komentarzy cofnęłam się pamięcią do moich lat szkolnych. Pamiętam,że kiedyś stres był bardzo powszedni w szkole i nikt sobie nim nie zawracał głowy. Tak było i już. Później na kolejnych studiach, kursach i szkoleniach wiele słyszałam o eustresie- jako tym pozytywnie motywującym do działania i dystresie- który wiąże się z nieprzyjemnymi odczuciami. Dzisiaj z perspektywy życiowych doświadczeń uważam,że wiele utartych teorii jest swoistym mitem, bo czy ktokolwiek z nas naprawdę potrzebuje sytuacji stresujących aby działać i czerpać z tego naukę i satysfakcję ? Jeżeli tak jest, to myślę, że wynika to z wychowującego nas systemu. Ja nie oczekuję idealnego świata, pozbawionego codziennych kłopotów i zobowiązań, ale wolałabym ograniczyć szkolny stres zarówno moim własnym dzieciom, jak i tym, które uczę. Dzieciaki często mają bardzo stresujące życie w domach rodzinnych, więc po co je przytłaczać jeszcze w szkole. Myślę, że nie jestem osobą odrealnioną od rzeczywistości ale wierzę,że redukowanie stresu czyni więcej dobrego nic złego.

  10. Barbara Car

    Szkoła jest zestresowana odgórnie a to przenosi się na uczniów. Nagonka w mediach na nauczycieli, systematyczne odbieranie nam autorytetu. Instytucje kuratoryjne, którymi straszą nas rodzice a czasami i dyrektorzy. Roszczenia zabieganych rodziców, którzy przeznaczyli przysłowiowy kwadrans na rozwiązanie problemów swoich dzieci, więc przyszli teraz, natychmiast rozwiązać problem. A tak w ogóle to dlaczego Pan/Pani ma z moim dzieckiem kłopoty?..
    Czy uda nam się spowolnić świat, tak, aby wszystko choć trochę znormalniało?

    • Marzena Żylińska Post author

      Pani Barbaro,

      to niezwykle ważne pytanie: Czy uda nam się spowolnić świat?
      Ja bym dodała jeszcze jedno pytanie: Czy nauczymy się z sobą rozmawiać? Bo dziś relacje panujące między nauczycielami, rodzicami, dyrektorami, uczniami, pozostawiają dużo do życzenia.
      Gdy pojawiają się problemy, nie patrzymy, co my sami moglibyśmy zrobić inaczej, ale zaraz szukamy winnego. No i nie mamy czasu, by poczekać, wszystko chcemy mieć już teraz, zaraz, a proces uczenia się wymaga czasu i cierpliwości.
      Ostatnio koleżanka pracująca w szkole opowiedziała mi, co usłyszała od jednego z rodziców: „Pani uczy źle, bo moje dziecko robi błędy gramatyczne.” Dziecko jest w 2 klasie, a rodzic oczekuje, że żadnych błędów robić nie powinno.
      Ale to nie tak, że wina jest po stronie rodziców. Zapotrzebowanie na złą szkołę spotkać można i u części rodziców i u niektórych nauczycieli i dyrektorów.

  11. Danuta Twardowska

    Ten fragment książki opisuje namiastkę tego, co może powodować stres, szczególnie we wczesnym okresie rozwoju. Jest on utrudnieniem, jednak tylko wtedy zagrażającym, gdy dziecko nie potrafi sobie z nim radzić. Za coping odpowiada nie tylko dziecko, ale głównie rodzice
    . Mogą oni nauczyć dziecko, jak rozumieć własny stan emocjonalny i jak efektywnie radzić sobie ze stresem. Tutaj dużą rolę odgrywa między innymi rozwijanie inteligencji emocjonalnej u dziecka, a co za tym idzie ukazywanie jemu sposobów radzenia sobie ze stresem. To nie wszystko. Dziecko interpretując pewne zdarzenia, ocenia czy to wyzwanie, czy zagrożenie….jeśli zatem szkolne zdarzenia będzie częściej odbierać jako zagrożenie, stres będzie tworzył ogromne spustoszenie. Jak zatem pomóc dziecku przyjmować szkolne życie w kategorii wyzwań?

  12. Beata

    Zauważyłam, że syn, gdy z trudnością przychodzi mu jakiś temat, to uczy się wtedy dla nauczyciela, dla pozytywnej oceny, a gdy coś go zaabsorbuje, nie pojawia się stres związany z ocenianiem. Zaczyna zadawać dodatkowe pytania, nie boi się tych błahych, trywialności rozumowani. Po prostu rozkwita. Może zatem w szkole powinno być więcej zrozumienia niż oceniania. Dzieci bowiem nie potrzebują stresu ale akceptacji dla błędów. Dorośli też je popełniają ale nie akceptują u uczniów, ponieważ to źle wpływa na proces edukacji. Więcej wyrozumiałości.

  13. Aneta Zaborowska

    Myślę,że stres długotrwały i intensywny ma negatywny wpływ na każdego człowieka i działa destrukcyjnie.Kiedy natężenie stresu jest mniejsze( na przykład przed egzaminem) a potem otrzymujemy „nagrodę” w postaci np. zdanego egzaminu, to wg mnie stres ma wówczas charakter pozytywny i mobilizuje do dalszej pracy. Eustres występuje również wg mnie przed zawodami sportowymi, gdzie ten stres jest nieunikniony i jednocześnie pozwala się zmotywować do działania. Ja to tak widzę i oceniam.
    Kwestia stresu, jego rodzaje i wpływ na nas jest dla mnie bardzo złożonym zjawiskiem i ze względu na małą wiedzę na ten temat trudno jest mi się konstruktywnie wypowiedzieć.

Post comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

© 2015 Sofarider Inc. All rights reserved. WordPress theme by Dameer DJ.