Pierwsze kroki w budzeniu się

Witajcie kochani budzący się nauczyciele, dyrektorzy, rodzice. Mój blog będzie opowieścią z punktu widzenia dyrektora szkoły budzącej się, czyli o radościach i smutkach, sukcesach i porażkach, podróżach po inspirację oraz o naszym tworzeniu szkoły dla ucznia.
Moja droga budzenia rozpoczęła się już na studiach, choć wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam. Byłam bardzo świadomą studentką, to znaczy, że wybierając kierunek miałam cel i motywację. Dużo czytałam, poznawałam i zdziwiona zadawałam sobie pytanie: skoro wszyscy wszystko już wiedzą, to dlaczego nic się nie zmienia i wygląda tak a nie inaczej? Potem zaczęłam swoją przygodę ze studentami jako nauczyciel akademicki. Spotkałam tam wielu mądrych ludzi a moje pytanie było wciąż aktualne. Próbowałam namawiać studentów, by spojrzeli na szkołę inaczej. Oni sceptyczni, nieśmiali próbowali się odnaleźć w nowej rzeczywistości, którą im proponowałam. Tylko nieliczni byli chętni na podjęcie wyzwania i chcieli iść krok dalej. Po czym szli do szkół i mówili, że się nie da, albo że nie wolno. To była pierwsza ściana, z którą się zderzyłam.
Wkrótce pojawiła się szansa zbudowania szkoły, o której marzyłam. Możliwość stworzenia miejsca, w którym można inaczej. Spotkałam kolejnych mądrych i otwartych ludzi, którzy podzielali moją wizję i dali szansę by ją urzeczywistnić. Nie zastanawiałam się, podjęłam wyzwanie. Wydawałoby się, że tu nastąpi happy end… Nic bardziej mylnego, ściany zaczęły wyrastać jedna po drugiej z różnych stron.
Wiedziałam, że szkoła po nowemu musi być inna: uczeń aktywny, samodzielny, bez demotywujących ocen, projekty, doświadczenia, samodzielne odkrywanie świata, wyznaczanie sobie celów, każdy w swoim tempie, otwarty na nowe, na zmianę, twórczy… Okazało się, że ludzie chcą by ich dziecko takie właśnie było, ale by jednocześnie zachować stary porządek, stare metody, stary system. Miałam swoje wzloty i upadki entuzjazmu. Wiedziałam czego chcę, ale uginałam się pod ciężarem skostniałych poglądów. Wybawieniem okazała się konferencja Budzącej się Szkoły i spotkanie z Margaret Rasfeld. Miałam wtedy wrażenie, że mówiła o mnie i do mnie. O odwadze, o trudzie i o nie poddawaniu się. Naklejka, którą od niej wtedy dostałam BSS jest przyklejona na drzwiach mojego gabinetu, przypominając tamto spotkanie i cel, który sobie wyznaczyłam. Z energią tsunami wróciłam i zakasałam rękawy, na szczęście mam fantastyczny zespół, który bez wachania podjął się wyzwania. Moje lepsze i gorsze momenty w budowaniu budzącej się szkoły nadal są, ale teraz mam blisko osoby, które tak jak ja wierzą, że szkoła może wyglądać inaczej, że trzeba ją wymyśleć na nowo.
Każdy z nas jest inny i inaczej przechodzi przez nowości oraz proces zmiany. ja przeszłam póki co przez poniższe, ale moim zdaniem są pewne etapy wspólne dla wszystkich na drodze budzenia. Zaczynamy i kończymy w różnych momentach:
1. Niechęć, niepewność, lęk;
2. Entuzjazm, chęć zmiany;
3. Euforia, poczucie sukcesu;
4. Zwątpienie, chęć rezygnacji;
5. Działanie mimo upadków;
6. Eureka – odkrycie wielkiego sensu działania;
7. Uczucie satysfakcji z efektów;
8. Zwątpienie, ugięcie pod ciężarem;
9. Eureka – szkołę trzeba wymyśleć na nowo!
10. Zrozumienie!
11. Silna motywacja do działania;
12. Satysfakcja z tworzenia;
13. Trud, walka ze sobą;
14. Działanie mimo trudu…
Czy warto? Warto…

Comments ( 1 )
  1. Joanna

    Nie mogę się doczekać kolejnego wpisu 🙂

Post comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

© 2015 Sofarider Inc. All rights reserved. WordPress theme by Dameer DJ.