Szkoła dla ucznia

Na początek trochę prowokacji:
• Czy biuro, w którym pracują osoby niepełnosprawne powinno być dostosowane do ich potrzeb?
• Czy miejsca przyjazne zwierzętom powinny być przystosowane do potrzeb zwierząt?
• Czy szkoła jest miejscem przyjaznym dzieciom i jest do nich dostosowana?
Na wszystkie pytania zdaje się być ta sama, oczywista odpowiedź: TAK.
Prowokacja polega tu na tym, że oczywistość tych pytań jest pojęciem relatywnym. Dostosowanie szkoły do potrzeb dzieci to jedno, a szkoła przyjazna uczniom to zupełnie co innego. Są instytucje sprawdzające czy dzieci siedzą w ławkach dopasowanych do ich wzrostu, czy jest łazienka z umywalkami zamontowanymi na odpowiedniej wysokości, czy klasy są odpowiednio doświetlone światłem naturalnym itd. Dlaczego nie ma instytucji sprawdzającej stopień, w jakim jest szkoła przyjazna uczniowi, czy uczeń w szkole czuje się dobrze?
Co to znaczy szkoła przyjazna? Nie chodzi tu wcale o całą masę formularzy instytucji nadzorującej, ani o regulaminy, procedury, zasady itp. One są ważne niewątpliwie, ale nie sprawią by dziecko czuło się ważne, podmiotowe w szkole, by czuło, że jest głównym aktorem na tej scenie. Skupmy się na przestrzeni w której uczeń spędza połowę dnia. Jeśli zmienimy perspektywę i spojrzymy na ucznia jak na wspomnianego głównego aktora szkoły, wszystko okaże się jasne. Przerwa – uczeń na przerwie ma odpocząć, ma zaspokoić zarówno potrzebę ruchu, pragnienia, jedzenia i życia towarzyskiego. Co dajemy uczniom na przerwach? Karcimy, gdy z nudów robią sobie krzywdę lub gdy biegają. Sadzamy ich na podłodze korytarza, by zjedli posiłek, bo wyganiamy z klasy by ją przewietrzyć. Nie dajemy książek lub innych „umilaczy” czasu, bo zepsują. Czasem by zapanować nad nimi, dajemy możliwość korzystania z komórkowego ekranu. Tak – nie we wszystkich szkołach tak jest, ale wciąż to rzeczywistość zbyt wielu ze szkół.
Spójrzmy na szkołę jak na drugi dom ucznia, czy ta przestrzeń, w której przebywa to „pokój dziecka” czy „pokój dorosłego”?
Zarówno klasy jak i korytarze zapełnione są w sposób „dorosły”. Przekonaliśmy się o tym na własnej skórze, gdy oddaliśmy uczniom głos i zapytaliśmy jak wygląda ich szkoła marzeń. Okazało się, że brakuje nam kolorów, miejsc im przyjaznych, miejsc do relaksu, miejsca by pobiegać.
Budząca się szkoła to przede wszystkim ludzie, którzy potrafią być szczerzy wobec samych siebie. Przyznanie się do niedoskonałości to najtrudniejsze zadanie, dla wielu poprzeczka nie do przeskoczenia. Zakasaliśmy rękawy i dokonaliśmy zmian, ale najważniejsza była ta w naszych głowach – szkoła to przestrzeń dla ucznia, nie dla nauczyciela.
Warto dodać, że zmiany nie wymagają dużych nakładów finansowych. Więcej potrzeba dobrej woli i kreatywności, a apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Pracujemy nad stworzeniem „jaskiń” na korytarzu szkolnym – efekty wkrótce…

dav

dav

dav

dav

sdr

sdr

dav

dav

dav

dav

dav

dav

dav

dav

dav

dav

dav

dav

dav

dav

Comments ( 2 )
  1. Urszula

    Naprawdę super spostrzeżenia, fajna przestrzeń powoduje, że chce się w niej przebywać. Niby takie proste a bardzo tego w szkołach brakuje. W szkole, gdzie chodzi moje dziecko, uczniowie , w ramach projektu, zrobili podobnie oklejane schody- w wersji historycznej. Udostępniam dalej. Pozdrawiam.

  2. Marzena Żylińska

    Szkoła w drodze ……..
    Oczami wyobraźni już widzę, jak to się będzie dalej rozwijać. Bo gdy człowiek zaczyna patrzeć na szkołę oczami dzieci i zaczyna dostrzegać ich potrzeby, to pomysły same przychodzą do głowy 🙂

Post comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

© 2015 Sofarider Inc. All rights reserved. WordPress theme by Dameer DJ.