Dlaczego szkoła szkodzi?

Wczoraj odbył się w Warszawie IV Kongres Obywatelski, w którym również wzięłam udział. O samym Kongresie i o panelu „Czy polska szkoła potrzebuje przełomu kopernikańskiego?” napiszę później. Dziś chciałabym zainteresowanym osobom podać link do rozmowy, jaką z okazji Kongresu miałam w radiu TOK FM. Rozmowę przeprowadził Jakub Janiszewski.

http://www.tok.fm/TOKFM/0,94037.html

Comments ( 0 )
  1. Wysłuchałem.
    System niszczy wszystkich: nauczycieli, uczniów, rodziców.
    Szkoła niszczy polską demokrację, bo nie jest elementem demokracji i w szkole nie ma demokracji. Szkoła nie uczy dialogu, bo sama nie posługuje się dialogiem.
    Polska może być pierwszym krajem, który przestawi edukację na inne tory. Pierwsi w Europie uchwaliliśmy konstytucję, pierwsi obaliliśmy komunizm, pierwsi zmienimy edukację.
    Szkoła nie interesuje się uczniem. Szkoła interesuje się wynikami ucznia.
    Kompetencje człowieka nie są w obszarze zainteresowania szkoły.
    Oddać szkołę w ręce nauczycieli i ekspertów oświatowych.

  2. Danusia

    Gratulacje
    Bardzo mi się podoba przykład uczenia dzieci wiązania sznurowadeł metodami szkolnymi.
    Weź jedn koniec sznurka, skrzyżuj z drugim, na jednym końcu zrób pętelkę….
    O nie!
    A wszyscy jakoś umiemy zawiązać!
    Danusia

  3. wersy

    Pozostaje pytanie: czy chodzi tu o to, by szkoła uczyła, jak zawiązywać sznurowadła (isć na azymut etc.), czy też może bardziej o to, by nauczyć rozumieniatakich właśnie zawiłych definicji i przekładania ich na praktykę (i na odwrót). Ta warstwa abstrakcyjna jest przecież co najmniej równie ważna.

    Druga sprawa – w programie padają porównania do Danii i Szwecji, które w testach PISA (wiadomo, że nie są one w pełni miarodajne, ale wielu lepszych narzędzi nie mamy) wypadają gorzej od nas mimo o wiele większych nakładów na oświatę, mniejszego poziomu nierówności społecznych i ogólnej „progresywności” tych krajów. To mimo wszystko nasze osiągnięcie.

    W ogóle mam trochę pytań i wątpliwości co do tego programu, jak będę miał trochę czasu, ( w weekend?) to się nimi podzielę, mam nadzieję, że zostaną rozwiane:)

  4. Bogy

    Wysłuchałam audycji z Pani udziałem z wielkim zainteresowaniem. Pierwsza moja myśl to: Nareszcie! jest nadzieja na konstruktywne zmiany w szkolnictwie. Podobnie jak Pani uważam, że obecnie edukacja młodych ludzi zupełnie nie nadąża za rozwojem nowych technologii. Świat bardzo się skurczył i przyspieszył, a szkolnictwo pracuje wciąż tymi samymi metodami. A przecież sporo już wiemy na temat pracy mózgu człowieka. Nie trzymajmy tej wiedzy w szufladzie. Podoba mi się użyte przez Panią określenie „ukrzesłowienie ucznia”. Tak jest w istocie. Mam nadzieję, że spełni się Pani marzenie, że to Polacy będą pierwsi we wprowadzaniu nowych metod nauczania.
    Na dowód mojego poparcia dla Pani poglądów zacytuję fragment książki pt. „Siedem kobiet w poszukiwaniu wartości”:
    Człowiek jest niczym czysta tablica, którą zapisuje całe życie. Uczymy się, edukujemy… Ten proces trwa latami i wciąż się nie kończy. Później się reformujemy. Najczęściej jednak reformy te polegają na tym, żeby ustalić, ile klas musimy przejść: sześć, siedem czy osiem, a w nich ma być tylu a tylu uczniów. A może by tak podzielić etap szkolny dzieci i młodzieży na podstawowy i gimnazjalny lub jeszcze inaczej? Podobnie jest ze studiowaniem. Jakie by tu wprowadzić nowe programy nauczania? Edukować – wciąż edukować! Od ilu lat i do kiedy?
    Jednak w mniejszym stopniu zajmuje nas metodyka nauczania, która na jej efekty ma największy wpływ. Jeśli uda nam się uzmysłowić sobie, czego szkoła nas nauczyła, a czego nie i dlaczego, może będziemy potrafiły zapobiec pewnym błędom w przyszłości? Tym błędom, które zaważyły na kształceniu i wychowaniu naszych dzieci i wnuków. A może uda się nieco inaczej niż dotychczas wpłynąć na ich rozwój? Wszak uczymy się całe życie – jak zauważył w swoim wierszu Andrzej Liebert:

    Uczę się ciebie, człowieku,
    powoli się uczę, powoli.
    Od tego uczenia trudnego
    raduje się serce i boli.

    (…) To, czego nauczono mnie w poprzedniej klasie, pamięć odkładała sobie nie wiadomo gdzie, a nowych wiadomości nieustannie przybywało. Te, które się powtarzały, utrwalały się coraz bardziej i pozostały do dzisiaj. Nie dało się od tego uciec, nie było gdzie się ukryć, trzeba było tkwić w tym tyglu edukacji do końca. Proces kształcenia był dla mnie nieustającym testem własnych możliwości, pod dyktando nauczycieli, którzy nie zawsze byli sprawiedliwi w ocenianiu. Muszę jednak przyznać, że ta ciągła nauka odkrywała przede mną wiele tajemnic świata i była procesem ciekawych doznań w różnych dziedzinach wiedzy. Czy nauczyłabym się więcej z innymi nauczycielami?
    Zastanawia mnie jednak, czy proces kształcenia młodego człowieka mógłby wyglądać inaczej? Pamięć ludzka jest przecież ułomna i zapomina te wszystkie szczegóły wiedzy, których tak wiele podawano nam podczas nauczania na różnych poziomach edukacji: w podstawówce, liceum i na studiach. Nagle któregoś dnia przekonujemy się, że niewiele z tego pamiętamy. Czy wobec tego nie powinniśmy uczyć się pracy z książką, umiejętnego wyciągania z niej informacji lub też korzystania z nowoczesnych nośników informacji zapisanych na dyskach komputerowych? Czy nie należałoby zdobywać umiejętność przede wszystkim samodzielnego myślenia, zdolność łączenia ze sobą różnych faktów i wyciągania wniosków? Po prostu – nauczyć się, jak się uczyć!

    • mzylinska Post author

      Piękny wiersz, nie znałam!
      Pyta Pani, czy proces kształcenia młodego człowieka mógłby wyglądać inaczej?
      Jestem przekonana, że może!
      Nasze mózgi są plastyczne, wszystko, co robimy niejako je rzeźbi. Sieć połączeń neuronalnych odpowiada temu, czym się zajmujemy, czemu poświęcamy czas. Jeśli szkoła będzie zachęcać i stwarzać warunki do rozwoju innowacyjnego i kreatywnego myślenia, to w mózgach uczniów powstaną połączenia neuronalne, które to umożliwią.

  5. BB

    >w ubiegły piątek po godzinie 19 słuchałem wieczornej audycji z Pani
    >udziałem w TOK FM. Niestety nie udało mi się wysłuchać całego programu ale
    >w tych fragmentach, które słyszałem zgadzałem się z Panią w każdej sprawie i bardzo żałowałem, że nie mogę zadzwonić do radia i zadać kilku pytań.
    >Jestem ojcem dwóch młodych, kreatywnych i bardzo fajnych chłopaków. Kuba chodzi do III klasy gimnazjum a Błażej do V klasy podstawówki.
    >Obserwuję, że powoli są wciągani do tego szeregu, który będzie wiedział
    >przez pół roku jak jest zbudowany pantofelek ale będzie się bał wysunąć z
    >szeregu i zapytać – po co?
    >Bez żadnego zainteresowania codziennie do późnej nocy i w weekendy
    >odrabiają zadawane lekcje – bo taki program.
    >Przeciw wszystkiemu lub prawie wszystkiemu temu co szkoła robi z dziećmi
    >mam ochotę krzyczeć – NIE!
    >Stojąc przed wyborem gimnazjum dla Błażeja i liceum dla Kuby, czy mamy
    >możliwość wyboru, czy możemy inaczej?
    >Czy są placówki, w których są pedagodzy, którzy będą potrafili
    >zainteresować swoimi przedmiotami, którym będzie można zadać pytanie –
    >dlaczego?
    >Dochodzi do tego, że (obaj wysportowani) chcą aby ich zwalniać z zajęć W-F.
    >Czy jest jakaś alternatywa lub eksperymentalne sposoby nauczania?

Post comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

© 2015 Sofarider Inc. All rights reserved. WordPress theme by Dameer DJ.