Szkoła jak więzienie

Instytucja szkoły często bywa porównywana do więzienia. Jednak zazwyczaj wskazuje się na zewnętrzne atrybuty obydwu systemów. Inaczej jest w przypadku Johna Bradshawa, autora książki „Powrót do swego wewnętrznego domu”, który wskazuje na głębsze podobieństwo. „Nasze szkoły i więzienia to jedyne na świecie miejsca, gdzie czas jest ważniejszy niż proces, jaki ma się dokonać. Jeżeli ja i ty wyruszamy w tym samym czasie na Bermudy i ja dotrę tam godzinę przed tobą, to Bermudy cię nie ominą. W naszych szkołach, jeśli nie nauczysz się geometrii równie szybko jak inne dzieci w twoim wieku, ‘oblewasz’ ten przedmiot.” Oblewasz, czyli zostajesz ukarany.

Bradshaw

Oczywiście w obydwu systemach są wyjątki. Bywa, że niektórym więziom karę się skraca, tak samo, jak niektórzy uczniowie powtarzają jakąś klasę lub przeskakują rok. Ale to wyjątki potwierdzające regułę, która mówi, że ktoś wyznacza czas, w którym pewne cele mają zostać osiągnięte. Arbitralnie wyznaczony przez kogoś czas jest ważniejszy niż proces. Eksperci decydują, w jakim wieku wszystkie dzieci powinny iść do szkoły, kiedy mają zacząć mnożyć, a kiedy ich mózgi nabierają dojrzałości do tego, by rozumieć ułamki lub dokonywać logicznego rozbioru zdania. Wszystkie muszą osiągnąć potrzebną do osiągnięcia wyznaczonego celu dojrzałość w tym samym czasie.
„Trawa nie rośnie szybciej, gdy się za nią ciągnie”, twierdzi niemiecki profesor neurobiologii Gerald Hüther.

prof-huether-experte-lernen

Jednak nauczycielom każe się „ciągnąć do góry” i karać tych, którzy z różnych powodów nie osiągają celów, które wyznaczyli autorzy podstaw programowych. Zasada, iż czas jest ważniejszy niż proces, powoduje, że od wszystkich dzieci urodzonych w tym samym roczniku oczekuje się takich samych osiągnięć. Jeśli jakieś dziecko rozwija się wolniej, lub w przewidzianym przez autorów podstawy programowej czasie nie nauczy się czytać lub dzielić ułamki dziesiętne, to znaczy, że coś z nim nie tak i musi zostać ukarane. Z przyczyn, na które dzieci nie mają wpływu, wiele z nich zbiera w szkole porażkę za porażką. Jaki to ma wpływ na ich życie i poczucie wartości? Jak przekłada się na możliwość osiągnięcia w życiu sukcesu? Jak ciągła frustracja, poczucie zagrożenia i stres wpływają na ich zdrowie dzieci? Czy zdajemy sobie te pytania? Zajmujący się psychosomatyką lekarz, prof. Joachim Bauer twierdzi, że „potrzebna nam jest neurobiologia szkoły.” W wydanej po polsku książce „Co z tą szkołą?” tłumaczy, neurobiologiczne podłoże uwagi, koncentracji , zapamiętywania czy motywacji. Wewnętrzna motywacja nie rodzi się sama z siebie, twierdzi J. Bauer.

Co z ta szkola okladka
Żeby człowiek – również mały – miał chęć do życia i motywację do działania – muszą zostać spełnione warunki, które nie zależą od dziecka, ale za które dziś system edukacji właśnie je czyni odpowiedzialnym. Jeśli nie umiesz, to znaczy, że się nie starasz, nie uważasz, nie zależy ci. Nie rozumiejąc sposobu funkcjonowania mózgu, w przypadku problemów, winą zawsze obciążamy dzieci.
Odejście od zasady „wszyscy robią to samo w tym samym czasie”, oznaczałoby głęboką, rewolucyjną zmianę systemu edukacji. Zamiast wyznaczonych odgórnie progów, które każde dziecko musi pokonać w wyznaczonym czasie, punktem odniesienia byłby indywidualny proces rozwoju. Aby to było możliwe, musielibyśmy przyjąć znaną od dawna zasadę, że dzieci rozwijają się w różnym tempie. Jako dorośli musielibyśmy również zacząć brać odpowiedzialność za nasze decyzje. Dziś w przypadku jakichkolwiek problemów winą zawsze obarczamy dzieci. Jeśli nie są wstanie lub nie chcą realizować cudzego planu na ich życie, to znaczy, że z nimi coś jest nie tak. Psychologowie potrafią dokładnie wyjaśnić, jak ciągłe doświadczanie tego, że „coś ze mną jest nie tak” wpływa na nasz rozwój. Teoretycznie wszystko wiemy, ale branie odpowiedzialności za własne decyzje jest trudne, o wiele łatwiej systemowo zrzucać winę na dzieci.
W kolejnych wpisać napiszę więcej o tym, jakie są skutki tego, że jako dorośli nie bierzemy na siebie odpowiedzialności za własne decyzje i postępowanie, a winę przerzucamy na dzieci. Największy problem polega na tym, że tego nie widzimy.

Comments ( 22 )
  1. Zofia Wrześniewska

    Niestety szkołą rządzi „ilość godzin” a nie potrzeby i możliwości dzieci. Rozwiązaniem mogą być bloki przedmiotowe a na nich praca samodzielna (np. edukatoria, projekty), kiedy uczniowie mają do dyspozycji np. 3 godziny i wtedy jedni zrobią zadania w 2,inni wykorzystają 30 min.więcej a jeszcze inni będą potrzebowali całych 3 lekcji. W ten sposób każdy wg.potrzeb zagospodaruje czas. Aby to się udało, nauczyciele nie mogą „gonić z materiałem”, być rozliczani z każdych 45 min. Wiem, jaką zmorą było dla mnie numerowanie lekcji. W rzeczywistości kolejna fikcja. Ja, na szczęście, się od tego uwolniłam… Na szczęście, bo z korzyścią dla moich uczniów.

  2. Marzena Żylińska Post author

    Zosiu, w obecnej sytuacji nauczyciele mogą właśnie w taki sposób chronić uczniów przed negatywnymi skutkami ciągłej gonitwy i nauki pod presją czasu, ale byłoby jeszcze lepiej, gdybyśmy odeszli od pruskiego modelu edukacji i od tradycyjnych podstaw programowych. Zamiast sztywnych, które wszystko narzucają, można by wprowadzić nowe, elastyczne, które dopuszczałyby do głosu autonomię uczniów i nauczycieli. Dzisiejsze podstawy programowe to kajdany nałożone na szkoły, nauczycieli i uczniów. Problem w tym, ze tego nie widzimy i uznajemy je za coś oczywistego i normalnego. „Bo tego, co widzimy zawsze, nie widzimy nigdy.” (Karl Ove Knausgard)
    A podstawy programowe mogłyby być zupełnie inne, mogłyby jedynie wytyczać kierunki i pozostawić czas na zainteresowania i fascynacje uczniów. Przecież już wiemy, że człowiek angażuje się najmocniej w to, na co ma wpływ.

  3. Danuta Twardowska

    Zastosowane porównanie szkoły do więzienia kojarzy mi się z metaforą ,,uwięzionego umysłu”. Mam na myśli to, że więzienie tworzymy sobie w naszych umysłach. Jeśli żyjemy w pewnych ramach stworzonych przez rodzinę, kulturę, styl życia, które mając swoje dobre strony, mogą mieć także te ograniczające funkcje, to więzienie możemy mieć w głowie. Co za tym idzie….myślimy, że normą i dobrem jest, aby dziecko myślało tak, jak inne, czuło wtedy, kiedy inne dzieci, rozwijało się w tempie ,,średniej”, potrafiło tyle, co ,,średnia”. Takie podejście jest ułatwieniem….nie trzeba wykonywać większej pracy, aby wydobyć potencjał z ,,deficytów”.

    Ograniczony umysł tworzy ograniczone reguły istnienia i narzuca ograniczone tryby funkcjonowania…co ponadto, jest nie do przyjęcia, gdyż wymaga większego wysiłku.

  4. Roksana

    Jak dobrze, że są w naszych szkołach nauczyciele, którzy są świadomi negatywnego wpływu sztywnej organizacji zajęć lekcyjnych i pełni sił do zmian, wbrew środowisku nauczycieli i oporom rodziców, którzy nie wyobrażają sobie innego postępowania. Budząca się szkoła w Łodzi przeciera szlaki w walce ze stereotypami i daje uczniom tak potrzebną wolność w działaniu. Jestem zachwycona atmosferą w tej placówce, zwłaszcza w klasach 1-3, gdzie dzieci nieskrępowane niepotrzebnymi ograniczeniami typu ‚nie wstawaj’, ‚nie rozmawiaj’, ‚ nie wtrącaj się’, itd. pięknie pracują, współpracują i nie robią tego tylko wtedy, gdy nauczyciel na nie patrzy, ale cały czas, aż skończą zadanie. Ta wolność daje im samodzielność w działaniu i uczy wykorzystania czasu, nie czekają bezczynnie, aż nauczyciel je wywoła do odpowiedzi. O dziwo nie panuje tu chaos, nie słychać, by nauczyciel co chwilę prosił o ciszę czy uwagę. Zachwycające jest to, że można w trakcie lekcji usiąść na sofie i odpocząć. Wystarczy sama świadomość, że nie jest się przywiązanym do krzesła, by pracować bez przymusu. To nie są trudne rozwiązania, a jednak tkwimy w naszych ciasnych pudełkach, przekonani, że wolność w szkole pozbawi nas, nauczycieli, szacunku i że dzieci ‚wejdą nam na głowę’.

    • Marzena Żylińska Post author

      Pani Roksano,

      bardzo trafnie to Pani opisała. Własnie o to chodzi, że nietresowane i niezmuszane do posłuszeństwa dzieci zachowują się o wiele spokojniej niż te, które ciągle są upominane i strofowane. Dzieci traktowane po ludzku zachowują się po ludzku. To własnie dzięki temu, że mają więcej wolności, zachowują się spokojniej i traktują innych uczniów i nauczyciela z szacunkiem. Musimy zrozumieć, że zachowanie dzieci zależy od nas i od naszych metod wychowawczych. One się dostosowują i do tresury i do wolności. Dla mnie też najbardziej uderzające jest to, że dzieci wychowywane w wolności chętnie współpracują zachowują się dużo sensowniej.

  5. Agnieszka

    „Tradycyjna szkoła jest więzieniem dla uczniów.”
    Jak wszystkim wiadomo, więzienie to miejsce, w którym pozbawia się ludzi wolności i trzyma się w zamknięciu.
    Szkoła czy więzienie?:
    – obecność obowiązkowa prawnie;
    – autorytarna struktura;
    – nacisk na ciszę o porządek;
    – brak indywidualnej autonomii;
    – negatywne wzmocnienie;
    – metoda kija i marchewki;
    – ograniczona wolność;
    – brak wpływu na podejmowanie decyzji;
    – praktyczny brak wolności – zgodnie z prawem;
    – regulowane odgórnie (silnie strzeżone) czas na jedzenie, higienę, głośne rozmawianie.
    Szkoła – więzienie dla umysłu!:
    – Masz czytać co Ci każemy.
    – Masz interpretować, tak jak Ci każemy.
    – masz myśleć co Ci każemy.
    – Masz rozumieć, tak jak Ci każemy.
    – Masz odpowiadać, tak jak oczekujemy.

    Każdego dnia młodzi ludzie muszą siedzieć w tym samym miejscu i zachowywać się tak samo. Nauczyciel decyduje, kiedy uczeń może iść do łazienki, rozmawiać głośno czy zjeść. Dajemy uczniom zadania, których nie mogą zrobić tak jakby sami chcieli. W trakcie wykonywania zadań cały czas kontrolujemy, a przede wszystkim nie znajdują niczego co dawałoby im radość. Muszą funkcjonować w takim systemie kilkanaście lat. Nie mają prawa zrezygnować, a jeśli to zrobią to będą „ścigani” i „piętnowani”. Jakie kompetencje kształci taka szkoła? Otóż takie:
    – lojalność;
    – dyscyplina;
    – posłuszeństwo;
    – ślepe wykonywanie poleceń;
    – umiejętność działania w hierarchicznej organizacji.
    A jakich kompetencji oczekuje dzisiejszy pracodawca?
    – odpowiedzialność;
    – otwartość na nowe wyzwania;
    – praca zespołowa;
    – rozwiązywanie problemów;
    – mobilność i elastyczność;
    – praca projektowa;
    – kreatywność;
    – inicjatywa.
    Szkoła jest ja przesłuchanie, wciąż pytają, a Ty nic nie wiesz.

    • Marzena Żylińska Post author

      Pani Agnieszko,

      trafnie to Pani wypunktowała!
      Badacze mózgu tłumaczą, że ludzie nie są istotami zewnątrzsterownymi i angażują się w te przedsięwzięcia, na które mają wpływ. Im większa przestrzeń wolności, im więcej możliwości kreatywnego działania, im więcej autonomii, tym lepiej. Niestety w obecnych szkołach wolności i autonomii jest niezwykle mało.

  6. Aleksandra

    W każdym sadzie rosną jabłonie, które dojrzewają w różnym czasie. Są odmiany, które są dobre, smaczne i soczyste już w czerwcu, a inne dopiero w październiku. I tak jest z ludźmi , mimo, że mają tyle samo lat, ich stopień dojrzałości jest różny w każdej sferze życia. Umiejętność pisania, czytania czy rozumienia jest związana z indywidualnym rozwojem każdego dziecka. Głupotą jest obarczanie ich winą, brakiem chęci czy brakiem uwagi, często po prostu nie są jeszcze na tym etapie rozwoju. Dlatego należałoby zacząć od zmiany u podstaw, przeorganizowania całego szkolnictwa, uświadomienia twórców edukacji od przedszkola do szkolnictwa wyższego.

    • Marzena Żylińska Post author

      Dobre porównanie! Gdyby jabłonie chodziły do szkoły, to te, które owocują dopiero późną jesienią dowiedziałyby się, że nic nie potrafią. A być może ich jabłka będą najsmaczniejsze.

  7. Alicja Milewska-Wycinka

    Rzeczywiście szkoła często uczniom jawi się jako więzienie. Przykładem takiego myślenia jest sytuacja, która miała miejsce jakieś 2 miesiące temu kiedy to nauczycielka języka polskiego(szkoła średnia- technikum gastronomiczne) poprosiła o skojarzenia ze słowem „szkoła”. Młodzież miała kolejno wypisywać słowa z poszczególnych liter i tak bardzo często pojawiały się następujące przykłady :
    S- samotność
    Z- ……
    K- kucie
    O- obóz
    Ł- łagr
    A- …….
    Było mi bardzo przykro kiedy o tym usłyszałam, niektórzy nauczyciele byli tym bardzo poruszeni , natomiast niektórzy bezrefleksyjnie uznali to za dobry żart. Przecież to nie jest śmieszne jeśli w ten sam sposób reaguje więcej niż jedna osoba w klasie. Na taki stan rzeczy, trzeba sobie bardzo „ciężko zapracować” właśnie ignorując potrzeby uczniów i zakaz współtworzenia lekcji z tymi młodymi ludźmi.

  8. W związku z treścią powyższego artykułu marzy mi się jedno rozwiązanie (prócz diametralnej zmiany systemu oczywiście). Marzy mi się mianowicie, aby KAŻDY nauczyciel miał swojego mentora, tutora, coacha – kogoś kto regularnie (nie podczas jednorazowego szkolenia czy podczas studiów) będzie miał czas na wysłuchanie i doradzenie. Dzieci to „też ludzie” dlatego nie wolno na nich zrzucać winy, ale nasi nauczyciele nie do końca wiedzą jak to zrzucanie winy wygląda w praktyce i mimo, że teoretycznie mogą się zgadzać z powyższym, w praktyce popełniają ten błąd.

  9. Beata M.

    Porównanie szkoły do więzienia jest bardzo mocne w swym brzmieniu i szokujące, ale zwraca uwagę i skłania do refleksji. Wiele w szkole powinno być zmienione- podstawy programowe, baza, organizacja zajęć, liczebność dzieci w klasach, testy kompetencji etc.Uważam jednak, iż należałoby tu znaleźć złoty środek- owszem wolność, kreatywność, uszanowanie tempa rozwoju każdego człowieka, to ważne aspekty edukacji, ale należy pamiętać, że terminowość, odpowiedzialność, lojalność, to też cechy, o których nie wolno zapominać. W życiu dorosłym też jesteśmy zobligowani do wypełniania wielu obowiązków, przez rodzinę, pracę, organizacje, czy dotrzymywania terminów- bez tego zapanowałby chaos…a może nie?

  10. Martyna

    W kontekście powyższego artykułu oraz komentarza Beaty nasuwa mi się myśl, że w szkole, jak w życiu, potrzebna jest wolność, która jest w relacji z odpowiedzialnością. Wolność dziecka, polegająca na podejmowaniu przez siebie PRZEMYŚLANYCH działań, możliwości wyboru. Dobrze wybierać, z korzyścią dla siebie i innych wokół, trzeba się uczyć. Potrzebne są klarowne zasady, które dają poczucie bezpieczeństwa, jak i znane konsekwencje za ich przekroczenie. Nie wiem, czy można wymyślić idealny system, program nauczania. Ostatnio po odwiedzeniu Budzącej się szkoły w Łodzi utwierdzam się w przekonaniu, że istota tkwi w naszych umysłach: umysłach nauczycieli, dyrektorów, rodziców. Wszystko zaczyna się od ludzi.

  11. Hania

    Porównanie trafne i ciekawe. Ja sama czuję się czasami jak więzień w tym systemie. Próbuję ze swoją klasą pracować inaczej, lepiej, dawać im więcej swobody, ale mam tyle ograniczeń z zewnątrz, że czasami bardzo mnie wkurzają. Ale trochę się zbuntowałam: nie stawiam ocen( mimo, że mamy w regulaminie), ławki stoją tyłem do tablicy( pracują w grupach) i niektórych nauczycieli to wkurza, ale ja sobie z dziećmi zawsze przestawiam. Dzieciaki na lekcjach pracują na różnych poziomach i dążę do tego, żeby nie porównywały się do kolegów, tylko śledziły własny postęp. Pomału zaczyna nam to wychodzić. Po przeczytaniu artykułu dotarło jednak do mnie, że jest jeszcze wiele spraw organizacyjnych, które chciałabym zmienić…w swojej klasie, na swoim podwórku… pomalutku… dużo dało mi szkolenie z planu daltońskiego, ale wprowadziłam tylko elementy… trzeba odświeżyć wiedzę i wprowadzić więcej 🙂

  12. Barbara Car

    Zastanawiam się kto/co w tym systemie więziennictwa jest przysłowiowym „klawiszem”. Na początku myślałam, że ofiarami są jedynie uczniowie. To jednak nie jest prawda. Do grona pokrzywdzonych przynależą zarówno nauczyciele jak i dzieci. A co najgorsze ofiarami są też rodzice. W tym jednym wielkim kłębowisku krzywd panuje hierarchia, w której na samym dole znajdują się przedszkolaczki i pierwszoklasiści, którzy w swej niewiedzy nie mogą się doczekać pierwszego dnia w szkole…pierwszego rozczarowania… znudzenia… frustracji…potem buntu… a na koniec przeświadczenia, że tak musi być. No to kto/co jest tym klawiszem? Kto/co nas trzyma w szachu? System czy bardziej niewiedza przedstawicieli oświaty? Rutyna czy brak odwagi przy podejmowaniu śmiałych i nowatorskich rozwiązań?

    • Marzena Żylińska Post author

      Pani Barbaro,

      bardzo trafne pytanie! Kto jest beneficjentem obecnego systemu edukacji? Komu zależy na systemie, w którym ani uczniowie, ani nauczyciele, ani szkoły nie mają autonomii? Komu zależy na tym, by w szkołach dominowała reprodukcja wiedzy kosztem kreatywności? Dla kogo ten system jest dobry?
      A kto jest klawiszem? Ja myślę, że system klawiszami czyni nauczycieli. To ich rękami realizowany jest ukryty plan szkoły. Ale ma Pani rację, nauczyciele, obok uczniów są ofiarami tego autorytarnego systemu i część z nich płaci za pracę w szkole bardzo wysoką cenę.
      Jednak najgorsze jest to, że wiele osób nie widzi, jak bardzo autorytarną instytucją jest szkoła, bo jak mówi Karl Ove Kausgard „Tego, co widzi się zawsze, nie widzi się nigdy.”
      Dlatego tak trudno wyobrazić sobie, że szkoły mogłyby wyglądać i funkcjonować zupełnie inaczej.

  13. Dorota

    Każdy nauczyciel czy rodzic wie, że dzieci są różne i należy traktować je indywidualnie. Mam jednak wrażenie, że od dawna w ustach wielu nauczycieli są to puste słowa. Bo niby jak traktować uczniów indywidualnie, jeśli w klasie jest ich 25. Dla wielu wydaje się to niemożliwe w szkolnej praktyce.

    • Marzena Żylińska Post author

      Pani Doroto,

      uczniów można traktować indywidualnie. Można indywidualizować, a nawet personalizować i to niezależnie od tego, ilu uczniów jest w klasie. Trzeba tylko odejść od tradycyjnej metodyki, która opiera się na fałszywym przekonaniu, że proces uczenia się jest prostą pochodną procesu nauczania. I piszę to jako metodyk 🙂 Potrzebujemy dziś nowej metodyki i podany przez Panią przykład świetnie pokazuje, jakie są skutki tradycyjnej metodyki.

  14. Marlena Wasilewska

    Szkoła jak więzienie ? Coś w tym jest i pewnie mogłabym się częściowo zgodził z każdym z Was komentujących ten wątek. Ja osobiście nie czuję się klawiszem, nie jestem w mojej pracy za karę , nie unicestwiam nikogo i nie czuję się uwięziona. Mam nadzieję, że moi uczniowie też nie. Bo mimo tego, iż szkoły bywają różne, to chcę wierzyć, że do więzień im daleko. Myślę, że uwięzić można nie tylko stan umysłu ale i ducha człowieka niemalże zawsze i wszędzie, na co wpływa wiele czynników, predyspozycji i otoczenie… szkoła- niestety pewnie tez.

  15. Beata

    Dobrym komentarzem jest wprowadzenie do podstawy programowej z języka polskiego pojęcia powieści historycznej. Nauczyciel ma do wyboru Krzyżaków Sienkiewicza w pierwszej klasie lub Quo vadis w trzeciej. Koleżanka co roku popełnia ten sam błąd i zanudza uczniów tymi Krzyżakami, chociaż zauważyła o wiele większe zainteresowanie uczniów drugą lekturą do której dojrzewają mając o dwa lata więcej. Robi tak ponieważ nie chce żeby ktoś zarzucił jej, że pominęła Krzyżaków. Czyli tak naprawdę priorytetem jest jej dobre samopoczucie a nie oczekiwania dzieci. Dlaczego nie bierze pod uwagę, że ich mózg lepiej reaguje na Sienkiewicza, gdy mają 15 lat i są w stanie pojąć spektrum zagadnień związanych z powieścią historyczną?

  16. Adam Faber

    Wedlug mnie, w Polsce powinnien zostac wprowadzony system zblizony do amerykanskiego, tzn. Dzieci same wybieraja na jaki przedmiot maja klasc wiekszy nacisk, co przeklada sie na ilosc godzin. Przykladowo, dziecko lubiace historie i j. angielski bedzie mialo wieksza ilosc godzin z tych przedmiotow, a innych mniej. Powinni nauczyciele także wprowadzic tzw. Take&tell, czyli (klasy 1-3) przynosza jakis przedmiot np. samochodzik i opowiadaja o nim przed cala klasa. To buduje pewnosc siebie, co moze sie przydac dziecku w przyszlosci, a nie ocene roli nowoczesnych usług komunikacyjnych w funkcjonowaniu gospodarki i w życiu codziennym (autentyczny przyklad). I po tylu latach tego nie zrobili? Jak juz wzieli sie za gimnazjum to niech pomysla nad zmiana ustroju w szkolach.

  17. Święta racja. Sama jestem uczennicą liceum i zgadzam się w 100 procentach. Dobrze że za dwa lata kończę szkolę i pójdę na studia gdzie mnie kierunek interesuję. To prawda ze szkoła to więzienie nic uczniowi nie wolno jak kurde niewolnikowi.

Reply to Marzena Żylińska CANCEL?

Your email address will not be published. Required fields are marked *

© 2015 Sofarider Inc. All rights reserved. WordPress theme by Dameer DJ.