Zapytałam ostatnio moich uczniów o to, co ich zdaniem należy zmienić w polskiej szkole. Przyczynkiem do tego było edukatorium poświęcone „Edukacji w Polsce i UE”. W jednym z zadań poprosiłam, by wcielili się w rolę ministra edukacji i wskazali 5 najważniejszych spraw, które należy zmienić/wprowadzić w systemie oświaty.
Najwięcej grup za problem uznało zbyt wczesną porę rozpoczynania zajęć. Początek lekcji o g. 8.00 a w niektórych szkołach nawet o 7.30 (tzw. „zerówki”) jest wyjątkowo niekorzystne dla mózgu nastolatków. W Stanach Zjednoczonych już kilka lat temu prowadzono badania, wynikiem których był apel wystosowanych przez Amerykańską Akademię Pediatryczną do szkół z prośbą o późniejsze zaczynanie zajęć, chociaż od 8.30. Dzięki temu uczniowie mieliby szansę zmniejszyć niedobory snu.
Dość szczegółowo temat ten podjął w swoich badaniach Paul Kelly z Uniwersytetu w Oxfordzie, który wskazał, że niewyspanie wyłącza obszar mózgu w obrębie kory przedczołowej, odpowiadający za kontrolowanie emocji, długotrwałe niedospanie zmienia procesy pamięciowe.
Moi uczniowie wskazali, że jest to dla nich problem i ich zdaniem najbardziej optymalne byłyby lekcje w godzinach 9-17. Kolejny raz przekonałam się też, że zależy im na efektywniejszej nauce, dostrzegają potrzebę zmian, idących w kierunku podniesienia jakości edukacji. Zadaniem nas, dorosłych jest stworzenie im optymalnych warunków i sprostanie tym oczekiwaniom. Tę reformę można byłoby wprowadzić bezkosztowo [wymaga jedynie przesunięcia rozkładu zajęć o godzinę]
Wśród pomysłów pojawiły się też zajęcia w plenerze, zajęcia praktyczne, projekty. Nauka przez działanie, angażowanie wielu zmysłów, ruch jest niezbędna do tego, by proces uczenia się był pełny, przynosił efekty a jednocześnie sprawiał uczącym się przyjemność. To kolejna propozycja reformy, która nie pochłania milionów złotych. Wymaga natomiast od nas – nauczycieli zerwania ze schematem, odejściem od systemu klasowo-lekcyjnego. Wskazanie tego obszaru zmian, uświadomiło mi kolejny raz, że tradycyjna lekcja to już przeżytek, nieprzynoszący dodatkowo efektów. Poza tym odejście od kultury nauczania w kierunku uczenia się możliwe jest tylko wtedy, gdy uczniom pozwolimy działać, poszukiwać, „ruszymy” ich ze szkolnych ławek, organizując gry terenowe, projekty, edukatoria, wycieczki przedmiotowe.
Moją szczególną uwagę zwróciły też sprawy, związane z postrzeganiem nauczycieli. Zwłaszcza zaniepokoił mnie jeden z wpisów: „zatrudnianie nauczycieli, którzy lubią uczniów”. Spostrzeżenie niezwykle trafne i wydawałoby się oczywiste. Z rozmów, jakie prowadzili ze sobą moi uczniowie, pracując nad zadaniem, wynikało, że: „byli tacy w gimnazjum [którzy nie lubili- przypis autora]”. Niestety świadczy to o tym, że do szkół trafiają osoby przypadkowe, którym praca z młodzieżą nie przynosi satysfakcji, nie nadają się do tego zawodu. Uczniów nie da się oszukać, wyczuwają fałsz i nieprzychylne im nastawienie. Jest to niezwykle przykre, że uczniowie są narażeni na współpracę z takimi osobami. Sposobem na uniknięcie lub przynajmniej ograniczenie tej sytuacji, jest zmiana systemu rekrutowania nauczycieli. Na to też zwrócili uwagę moi uczniowie, podając za jedną z proponowanych zmian: psychotesty przy zatrudnianiu.
Temat ten podejmuje w swojej pracy zawodowej Joachim Bauer, który wskazuje, że oprócz bycia specjalistą w dziedzinie, której się naucza, dobry nauczyciel powinien odznaczać się takimi cechami jak: „zdolność łatwego nawiązywania kontaktów i właściwego postępowania z ludźmi, umiłowanie dzieci i młodzieży a także odpowiednie poczucie humoru” (J. Bauer, Co z tą szkołą, Słupsk 2015, s.81). Bauer opisuje też, że w Niemczech kandydaci na pedagogów wypełniają specjalne kwestionariusze, opracowane przez profesora Schaarschmidta (Uniwersytet w Poczdamie), dzięki którym można zbadać predyspozycje do pracy w zawodzie. Niestety w Polsce nie zwraca się uwagi na to, czy przyszli nauczyciele nadają się pracy w szkole. Wiem, że część osób sama rezygnuje – to uczciwe podejście w sytuacji, w której okazuje się, że nie jest to właściwa droga i może przynieść negatywne skutki obu stronom: i uczniom i nauczycielowi. Niestety bywa też tak, że osoby, które nie nadają się do pracy z młodzieżą nie rezygnują. Pracują latami, nigdy się nie obudzą, nie chcą się rozwijać, uważają, że przymus i zastraszenie to najskuteczniejsza metoda. Smutne, że uczniowie są na nich skazani a z drugiej strony od razu wyczuwają, że współpracy z takim nauczycielem nie będzie.
Wśród innych pomysłów pojawiały się również zajęcia integracyjne. Pokazuje to, że obecni uczniowie nie są jedynie „klientami”, którzy przychodzą, wychodzą, nie interesuje ich szkolne życie. Wręcz przeciwnie, zależy im, by tworzyć jak najlepsze relacje z rówieśnikami, by być częścią szkolnej wspólnoty, by szkolnego życia nie ograniczać jedynie do 45-minutowych lekcji. Miło, że w tej integracji uwzględniają także nauczycieli/wychowawców. Uważam, że wspólne wyjazdy, wyjścia na kręgle, na ognisko, na rajd, czy nawet szkolne imprezy, takie jak: wigilia, czy Dzień Dziecka zdecydowanie bardziej pomagają w budowaniu tych relacji, niż starannie realizowany program wychowawczy (który oczywiście też jest ważny!)
Jaki wniosek dla nas- nauczycieli? Okazuje się, że dla uczniów nie ma znaczenia to, czy będą 2, czy 1 godzina historii w I klasie, czy fizyka zacznie się w podstawówce, czy w gimnazjum. W zasadzie spośród wielu propozycji moich uczniów jedynie 2 razy pojawił się pomysł, by nie likwidować gimnazjów. Wszystkie inne nie dotyczyły struktury szkolnictwa. Ważne jest natomiast dla nich, by na lekcjach współpracować z przyjaźnie nastawionymi do nich nauczycielami, by atmosfera pracy daleka była od poczucia strachu, niechęci, czy nawet obojętności. Chcą działać, pracować projektami w zintegrowanych zespołach/grupach, przy wsparciu nauczycieli, dla których praca jest pasją.
W tym kierunku powinniśmy reformować polską szkołę.

tel.: 792 688 020
e-mail: kontakt(at)budzacasieszkola.pl
Odwiedź nas również na Facebooku
facebook.com/budzacasieszkola/
© 2015 Sofarider Inc. All rights reserved. WordPress theme by Dameer DJ.
O tym, dlaczego uczniowie ziewają na pierwszych lekcjach, można przeczytać m.in. w tym artykule dr Marka Kaczmarzyka http://www.cen.gda.pl/wp-content/uploads/2016/09/Neurobiologia-w-praktyce-szkolnej.pdf
Tak, wiem, dziękuję! Kontaktowałam się nawet z p. dr Markiem Kaczmarzykiem w tej sprawie. Ja już uczniem nie jestem, ale też o 8 rano ziewam. Zdecydowanie popieram lekcje od 9!:) to mógłby być nasz wspólny postulat.
Fantastyczne jest to, że są nauczyciele, którzy są ciekawi, co myślą ich uczniowie. Tego w polskiej szkole brakuje najbardziej: otwarcia na dziecko, na jego potrzeby, uważnego wysłuchania jego zdania. Nauczyciele, rodzice: rozmawiajcie z dziećmi!!! A przede wszystkim: SŁUCHAJCIE!!!