Początek roku szkolnego jest zazwyczaj okresem wytężonego planowania, wdrażania i odkrywania na nowo szkoły – zarówno dla uczniów, nauczycieli, jak i rodziców uczniów. Dla mnie, nauczycielki, jest to też czas, kiedy poznaję nowe klasy, które dopiero rozpoczęły naukę w naszej szkole, ale i okres podejmowania nowych wyzwań w tym, jak być lepszym nauczycielem.
Zapytałam dzisiaj moich nowych uczniów, z I klasy technikum, jakie mają oczekiwania wobec mnie, jak wyobrażają sobie nasze lekcje. W obu pierwszych klasach, które od tego roku uczę, zamiast lawiny propozycji, zaobserwowałam raczej zdziwienie i niedowierzanie – o co mi chodzi?! Tradycyjnie powiedziałam, jak ja sobie wyobrażam nasze lekcje historii i WOS, ale poprosiłam o sugestie, w jaki sposób oni chcieliby się uczyć. Dla mnie sprawa oczywista, bo lekcje mają służyć uczniom, jak się jednak okazuje uczniowie nie byli przygotowani na takie pytanie. Czy wcześniej nikt ich o to nie pytał? Boję się, że mogło tak być. Boję się, że poprzednie lata spędzili na biernym uczestnictwie w procesie nauczania. Liczę jednak, że oswoją się ze świadomością posiadania wpływu na przebieg lekcji i może przy kolejnym naszym spotkaniu powiedzą mi, w jaki sposób chcieliby się uczyć, jakie formy pracy są dla nich najbardziej efektywne, co sprawia że uczą się chętniej. Oczywiście jeśli nie dadzą mi tej informacji zwrotnej, mam coś w zanadrzu – edukatoria czekają, wzajemne uczenie się, czy tworzenie gry historycznej też:)
Ta sytuacja uświadomiła mi jednak, jak jesteśmy daleko w szkole od koloru turkusowego. Nie wiem, w ogóle czy jest możliwa w obecnych warunkach turkusowa szkoła –publiczna, taka, w której pracuję? Stosując klasyfikację Frederica Laloux, szkolnictwo publiczne zalicza się do organizacji bursztynowej (sformalizowana i hierarchiczna piramida z odgórną kontrolą i przywództwem). Niestety tak wyglądają państwowe szkoły. To odgórne narzucanie dotyczy i nauczycieli, którzy muszą się podporządkować, nie mając wpływu na szereg decyzji oraz uczniów, których z założenia niestety nie pyta się o to, jak ma wyglądać ich proces uczenia się. Smutny dowód na to przyniosła ostatnio moja córka, która kolejny raz otrzymała na pierwszej lekcji języka polskiego regulamin a tam obowiązkowe prace domowe z każdej lekcji. Oczywiście uczniowie nie mieli wpływu na punkty regulaminu, dostali „gotowca” do podpisania. Kiedy wynegocjowali jeden dzień bez prac domowych (j. polski mają codziennie) i zaproponowali piątek, usłyszeli, że w piątek musi być praca domowa, bo są 2 godziny polskiego. Nie do końca rozumiem związek, ale dziękuję nauczycielce córki za organizację weekendów.
A mnie się marzy turkusowa szkoła. Taka, w której zarówno nauczyciele pracują na zasadach samoorganizujących się zespołów, robią to, co wychodzi im najlepiej i daje im najwięcej satysfakcji (z myślą o rozwoju swoich uczniów), ale i uczniowie są podmiotem, który decyduje. Czytałam ostatnio tekst Renaty Arendt-Dziurkowskiej „Praca jak marzenie” (Zwierciadło, wrzesień 2017), w którym przytoczone są słowa Marianny Kłosińskiej, założycielki Fundacji „Bullerbyn”. Turkusową edukację opisała tak: „Proces uczenia się jest naturalny. Rola dorosłych polega na towarzyszeniu dzieciom poprzez stwarzanie sprzyjającej przestrzeni. (…) Dopiero wtedy, gdy czujemy się bezpiecznie, chętnie sięgamy po wiedzę”. Od jakiegoś czasu staram się tę przyjazną przestrzeń stwarzać swoim uczniom. Stąd tak ważne jest dla mnie wiedzieć, czego potrzebują, jak uczy się im najlepiej. Działają już w Polsce turkusowe firmy. Wspaniale, że pracownicy mają realny wpływ na ich kształt. Jeśli ze względów systemowych niemożliwe są turkusowe szkoły, to chociaż niech będą możliwe turkusowe lekcje – niech będą elastyczne, dostosowane do potrzeb uczniów. Pytajmy ich o to, w jaki sposób chcą się uczyć, co chcą robić na lekcji, uwzględniajmy ich postulaty i propozycje w regulaminach. Nie raz już (o czym pisałam wcześniej, m.in. „Co powinniśmy reformować w edukacji”) przekonałam się, że uczniowie nie chcą likwidacji matematyki, biologii, czy historii, nie zrezygnują z większości zasad, które dla nas dorosłych są gwarantem funkcjonowania szkoły– uczniowie CHCĄ się uczyć, CHCĄ przyjaznej atmosfery, doskonale wiedzą, gdzie wyznaczyć granice. Wystarczy ich o to zapytać. Pytajmy więc, jak najczęściej.

tel.: 792 688 020
e-mail: kontakt(at)budzacasieszkola.pl
Odwiedź nas również na Facebooku
facebook.com/budzacasieszkola/
© 2015 Sofarider Inc. All rights reserved. WordPress theme by Dameer DJ.